Związkowiec ma stać na baczność przed przełożonymi czy być tarczą dla swoich kolegów policjantów?
3 listopada wobec Jacka Łukasika, przewodniczącego Związku Zawodowego „Policyjna Solidarność”, wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Jak wynika z oświadczenia związku, sprawa ma związek z jego ostatnią aktywnością związkową, w tym listem otwartym do Komendanta Głównego Policji dotyczącym wydarzeń przed Trybunałem Konstytucyjnym.
I tu pojawia się zasadnicze pytanie: od kiedy upominanie się o prawa funkcjonariuszy, wyrażanie ich obaw i domaganie się wyjaśnień od przełożonych staje się problemem dyscyplinarnym?
Związki zawodowe nie powstają po to, żeby przytakiwać kierownictwu. Ich zadaniem jest reprezentowanie ludzi, również wtedy, gdy sprawy są trudne, niewygodne i dotyczą decyzji najwyższych przełożonych. Oczywiście mundur zobowiązuje do przestrzegania prawa i zasad etyki, ale przecież prawo gwarantuje również działalność związkową. Nie można traktować jej jak przywileju obowiązującego tylko do momentu, kiedy związkowiec zaczyna zadawać niewygodne pytania.
Nie znamy szczegółów postawionych zarzutów, dlatego nie sposób dziś przesądzać o zasadności postępowania. Jednak okoliczności jego wszczęcia budzą uzasadnione wątpliwości.
Nie trzeba zgadzać się ze wszystkimi ocenami i sformułowaniami zawartymi w liście Jacka Łukasika, żeby bronić jego prawa do reprezentowania policjantów, zadawania pytań i domagania się wyjaśnień dotyczących działań Policji. I to jest chyba najważniejsze w całej tej sprawie.
W demokratycznym państwie niezależne związki zawodowe są naturalnym i ważnym elementem systemu. Ich rolą nie jest przytakiwanie przełożonym, ale również wskazywanie problemów, nieprawidłowości i obrona tych, którzy sami nie zawsze mogą pozwolić sobie na otwartą krytykę. To właśnie odróżnia rzeczywistą, niezależną działalność związkową od działalności prowadzonej za przyzwoleniem przełożonych.
Bo jeśli związkowiec może zabierać głos tylko wtedy, gdy jego stanowisko odpowiada kierownictwu, to trudno mówić o jakiejkolwiek niezależności.
Dziś chodzi o Jacka Łukasika, jutro może chodzić o każdego innego przedstawiciela związku zawodowego. Dlatego niezależnie od oceny samego listu uważam, że jego prawo do niezależnej działalności związkowej zasługuje na zdecydowane wsparcie.
W końcu związkowiec ma stać po stronie tych, których reprezentuje, a nie czekać na zgodę przełożonych, żeby móc zabrać głos w ich sprawie.
https://policjasolidarnosc.pl/
W imieniu Zarządu Oddziałowego NSZZ FSG przy NwoSG
Robert LIS
Przewodniczący Zarządu Oddziałowego


