Straż Graniczna się zmieni? 25 tys. funkcjonariuszy i większa militaryzacja – wywiad z gen. Baganem
Docelowo 25 tysięcy funkcjonariuszy w szeregach formacji, budowa zapory elektronicznej na granicy z Ukrainą oraz inwestycje w wozy opancerzone. Straż Graniczna przygotowuje się do przejęcia pełnej odpowiedzialności za ochronę wschodniej granicy, co w perspektywie kilku lat ma pozwolić wojsku na powrót do koszar. W formacji szykuje się też rewolucja w podejściu do zagrożeń z powietrza – nowe śmigłowce SG mają zostać wyposażone w karabiny maszynowe do kinetycznego zwalczania dronów. O trudnych początkach służby kontraktowej, wykorzystaniu doświadczeń z Ukrainy i potrzebie jeszcze większego „zmilitaryzowania” służby na wzór dawnego Korpusu Ochrony Pogranicza rozmawiamy z komendantem głównym Straży Granicznej gen. dyw. SG Robertem Baganem.
Dominik Mikołajczyk: W styczniu minął rok od uruchomienia służby kontraktowej. Jak się jednak okazało, w 2025 roku liczba przyjętych mundurowych była pięć razy mniejsza niż zakładano. Co poszło nie tak?
Gen. dyw. SG Robert Bagan, komendant główny Straży Granicznej: Służbę kontraktową wprowadzono zmianą do ustawy o Straży Granicznej, która ogłoszona została w październiku 2024 r. Przepisy zaczęły obowiązywać z końcem stycznia 2025 roku. Założenia jej powołania opierały się przede wszystkim na potrzebie wzmocnienia ochrony granicy państwowej, zwłaszcza na odcinkach zagrożonych nielegalną migracją.
Jak już wspomniałem, pod koniec stycznia weszły w życie przepisy umożliwiające rozpoczęcie proces naboru. Pojawiły się jednak wyzwania związane z ich pełną implementacją, ponieważ kluczowe rozporządzenia, w tym płacowe, zaczęły obowiązywać dopiero w połowie ubiegłego roku. Zatem w praktyce, mogliśmy przyjąć pierwszych funkcjonariuszy do służby kontraktowej dopiero w lipcu 2025 roku.
Nie będę ukrywał, że spodziewaliśmy się większego zainteresowania nową formą pełnienia służby. Jednak mimo tych wyzwań, chęć wstąpienia w nasze szeregi i tak wyraziło blisko 400 osób.
Ale tylko 100 udało się przyjąć?
Przyjęliśmy dokładnie 93 osoby, z uwagi na to, że znaczna część kandydatów nie przeszła poszczególnych etapów postępowania kwalifikacyjnego. Chcę podkreślić, że przyjęcie do służby kontraktowej również się na nim opiera. Wymagane są między innymi odpowiednie warunki psychofizyczne, a także zdrowotne, co weryfikują komisje lekarskie. Duża część kandydatów z tej grupy po prostu nie sprostała kryteriom.
Zasad jednak nie zmieniono, a – jak rozumiem – liczy Pan na to, że ten rodzaj służby będzie się rozwijał. Dlaczego w taki razie w tym roku i latach kolejnych sytuacja ma być lepsza?
Mamy nadzieję, że będzie lepiej, ponieważ w tym roku dysponujemy już pełną możliwością przyjmowania kandydatów. Nie czekamy na dodatkowe akty prawne normujące tryb postępowania czy zasady finansowania – to po pierwsze. Po drugie, to rozszerzamy możliwość pełnienia służby kontraktowej w innych obszarach naszej działalności. Zrekrutowani funkcjonariusze zostaną zaangażowani nie tylko do bezpośredniej ochrony granicy państwowej, lecz także do służby w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców, czy w sekcjach konwojowo-ochronnych, zajmujących się doprowadzaniem osób.
Wykorzystujemy też specjalistyczną wiedzę emerytowanych funkcjonariuszy Straży Granicznej, którą nabyli w trakcie pełnienia służby, poprzez zatrudnianie ich w charakterze instruktorów (np. wyszkolenia strzeleckiego) w oddziałach i ośrodkach szkolenia. Dzięki temu, wstępując do służby kontraktowej, mogą przekazywać swoją wiedzę nowym kadrom.
Pierwotnym założeniem i potrzebą wynikającą z sytuacji było jednak utworzenie w SG oddziałów quasi-prewencyjnych do bezpośredniej ochrony granicy. Miały być one formowane wprost z funkcjonariuszy rozpoczynających służbę kontraktową. Czy ten plan jest nadal aktualny, czy może jednak trudności kadrowe wymuszają rewizję tych założeń, w efekcie czego takich oddziałów w ogóle nie będzie albo będą funkcjonować w innej formie?
Obecnie zakładamy, że funkcjonariusze służby kontraktowej będą kierowani przede wszystkim do placówek usytuowanych na granicy zewnętrznej. W zależności od potrzeb realizować będą zadania wspólnie z funkcjonariuszami służby stałej i przygotowawczej. W razie konieczności doraźnie sformujemy z nich pluton lub kompanię „prewencji” Straży Granicznej. Aktualnie nie ma racjonalnego uzasadnienia, aby tego typu wyodrębnione oddziały utrzymywać na stałe, byłoby to działanie przede wszystkim nieekonomiczne.
W ubiegłym roku, praktycznie nie odnotowaliśmy przypadków nielegalnego przekraczania granicy przez duże grupy cudzoziemców, które uzasadniałyby użycie „pododdziałów zwartych”. Obecne zagrożenia również nie osiągają takiej skali, dlatego formacja pozostaje elastyczna. Funkcjonariusze są w stałej gotowości, a ich poziom wyszkolenia jest cały czas podnoszony.
Jeśli dobrze rozumiem, Straż Graniczna chce stworzyć prewencyjny odwód operacyjny?
Dokładnie tak. Ma to być odwód operacyjny, aby móc w bardzo krótkim czasie dyslokować wydzielone siły we wskazany rejon. Podkreślam raz jeszcze: biorąc pod uwagę złożoność przepisów regulujących funkcjonowanie naszej formacji, chociażby kwestie delegowania funkcjonariuszy czy ich specyficznych uprawnień, nieracjonalne byłoby stałe utrzymywanie plutonu lub kompanii w wyznaczonym miejscu na linii granicy. Zależy nam na efektywnym zarządzaniu potencjałem operacyjnym, stąd taka decyzja.
Codziennie do ochrony samego odcinka polsko-białoruskiej granicy zaangażowanych jest około 400 funkcjonariuszy Straży Granicznej i niespełna 2400 żołnierzy. Dysproporcję widać gołym okiem. W obecnej sytuacji jest w ogóle szansa na to, żeby wojsko mogło wrócić do koszar? Może po prostu trzeba znacząco zwiększyć stan liczbowy formacji, którą Pan dowodzi?
Zacznę od tego, że w ubiegłym roku odnotowaliśmy łącznie około 30 tysięcy prób przekroczenia granicy. Był to poziom zbliżony do statystyk z 2024 roku, co wskazuje, że presja migracyjna zasadniczo się nie zmniejszyła. Oczywiście pod koniec roku, ze względu na warunki zimowe odnotowaliśmy spadek nielegalnych przekroczeń. W bieżącym roku, do 17 marca, mieliśmy zaledwie 95 takich prób.
Nie oznacza to jednak, że nie czuwamy. Przywołał Pan liczbę 400 funkcjonariuszy – nie mogę się z tym zgodzić. Zaryzykuję stwierdzenie, że każdego dnia całościowo w zabezpieczenie systemu ochrony granicy z Białorusią zaangażowanych jest niemal 3000 funkcjonariuszy. Należy pamiętać, że mowa tu nie tylko o fizycznej obsadzie placówek czy patrolach w terenie. Ochrona granicy to cały skomplikowany system: od obserwacji, monitoringu i rozpoznania, po wykorzystanie lotnictwa, bezzałogowych statków powietrznych oraz całego zaplecza logistycznego.
źródło: infosecurity24.pl
Czytaj cały artykuł: https://infosecurity24.pl/sluzby-mundurowe/straz-graniczna/25-tys-funkcjonariuszy-i-wieksza-militaryzacja-gen-bagan-o-przyszlosci-strazy-granicznej-wywiad


